Wrze w Wielkiej Brytanii. Antyimigranckie protesty w Irlandii Płn. i Szkocji

Dodano:
Antyimigranckie zamieszki w Belfaście Źródło: PAP / Andreas Becker
Po całej Wielkiej Brytanii rozlewają się antyimigranckie protesty. Premier Keir Starmer twierdzi, że niechęć jest nieuzasadniona.

We wtorek wieczorem na ulicach Belfastu doszło do zamieszek. Zamaskowane grupy wyrażały swój gniew z powodu masowej migracji do Wielkiej Brytanii i przestępstw przeciwko Brytyjczykom. Duże grupy ubranych na czarno mężczyzn podpalały kosze na śmieci, pojazdy, a nawet domy. Media twierdzą, że w ten sposób próbowano zastraszyć imigrantów.

Protesty wybuchły również w szkockich miastach, takich jak Glasgow, Edynburg i Ayr.

Starmer oburzony

Premier Keir Starmer potępił w środę rano przemoc poprzez serwis X. "Sceny, które miały miejsce wczoraj wieczorem w Belfaście, były szokujące i całkowicie niedopuszczalne. Nie ma usprawiedliwienia dla przemocy i zamieszek, które zagrażały naszym społecznościom, ani dla tych, którzy je podżegali, w internecie czy gdziekolwiek indziej" – napisał. "Oczywiste jest, że wczoraj wieczorem ludzie byli atakowani ze względu na swoje pochodzenie i nie będę tego tolerował. Osoby odpowiedzialne odczują pełną moc prawa" – dodał.

W Glasgow w Szkocji setki osób przemaszerowały w kierunku Royal Concert Hall. Pojawiły się doniesienia, że niektórzy protestujący atakowali kurierów rowerowych, z których wielu to obcokrajowcy. Niektórzy z demonstrantów nieśli transparenty z napisami "Szkocja dla Szkotów". Jednocześnie, jak donosi lifesitenews.com, co najmniej jeden z demonstrantów niósł polską flagę.

Z kolei w Edynburgu, stolicy Szkocji, niewielka grupa mężczyzn maszerowała ulicą Princes Street w centrum miasta, śpiewając "Chcemy odzyskać nasz kraj". W Ayr, na zachodnim wybrzeżu, setka osób zebrała się w centrum miasta z własnoręcznie wykonaną flagą z napisem "Stop the Boats", nawiązującą do nieuregulowanych przepisów dotyczących łodzi przewożących imigrantów z północnej Francji na południowe wybrzeże Wielkiej Brytanii.

Pierwszy minister Szkocji John Swinney potępił demonstracje. "Sceny, które widzieliśmy wczoraj wieczorem w Glasgow, Edynburgu i Ayr, są niedopuszczalne" – napisał na X. "Szkocja to kraj gościnny, a ci, którzy decydują się tu zamieszkać, są cenionymi członkami naszych społeczności. Rasizm, nienawiść i zastraszanie nie mają miejsca w Szkocji. Musimy się temu przeciwstawić" – podkreślił.

Protesty zostały wywołane próbą zabójstwa Szkota mieszkającego w Belfaście, Stephena Ogilviego, przez Hadiego Alodida, obywatela Sudanu. Do zdarzenia doszło w poniedziałek wieczorem. W sieci pojawiło się wideo przedstawiające Ogilviego leżącego na ulicy i obficie krwawiącego z twarzy i szyi, podczas gdy napastnik siedział na nim okrakiem.

We wtorek poinformowano, że sudański migrant podróżował z Sudanu do Francji, a następnie do Dublina, skąd dotarł do Belfastu autobusem i natychmiast złożył wniosek o status uchodźcy. Status został mu przyznany i otrzymał pięcioletnie pozwolenie na pobyt w Wielkiej Brytanii.

Apel o spokój

Według "Belfast Live" rodzina ofiary zaapelowała o spokój. "Jesteśmy świadomi napięć i protestów po tym incydencie. Chcemy jasno powiedzieć, że nocne zamieszki są niemile widziane, a pokojowe protesty to jedyna droga naprzód" – napisali. "Wielu migrantów wnosi niezwykle cenny wkład w nasz kraj, w tym w system opieki zdrowotnej i sektor hotelarsko-gastronomiczny, i polegamy na nich, aby nasz kraj funkcjonował. Nie chcemy, aby ta straszna tragedia została wykorzystana do podziałów lub podsycania wrogości" – przekazali.

Napięcia na tle rasowym w Wielkiej Brytanii narastają od czasu ujawnienia w zeszłym miesiącu informacji o morderstwie Henry'ego Nowaka, angielskiego nastolatka o polskim pochodzeniu, do którego doszło w grudniu 2025 roku.

Źródło: X / lifesitenews.com
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...